Jak zwalczać korupcję w informatyzacji?

Korupcja w informatyzacji. Temat rzeka, wszyscy jak jeden mąż ją potępiają uchwalają kodeksy antykorupcyjne, mnożą się instytucje i pakty walczące z korupcją. Trudno już je zliczyć: CBA, NIK, ABW, Policja Skarbowa, CBŚ, tarcza antykorupcyjna, pakt antykorupcyjny, rzecznik do walki z korupcją.

 

W walce przeciwko korupcji te liczne instytucje muszą sobie wzajemnie przeszkadzać, jest ich za dużo, często dochodzi między nimi do konfliktów, często opinia publiczna dowiaduje się, że na trop tej samej afery korupcyjnej wpadło kilka instytucji naraz.

 

Zlikwidować nadmiar instytucji kontrolujących firmy

Pierwszym postulatem walki z korupcją w informatyzacji administracji publicznej, jest radykalne ograniczenie instytucji, których zadaniem jest jej zwalczanie. Walka z korupcją, niezliczone kontrole w firmach i urzędach wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie ekonomii. Jakie są rezultaty tej walki? Przeciętny obywatel ma wrażenie, że im więcej instytucji do walki z korupcją, tym nie mniej, ale więcej korupcji. Dlatego postulujemy by korupcja w informatyzacji publicznej zajęła się tylko i wyłącznie CBA, wszystkie inne instytucja typu CBŚ czy ABW miałyby obowiązek natychmiastowego przekazywania swoich obserwacji właśnie CBA, która byłaby jedyną instytucją odpowiedzialną za wykrywanie korupcji. Za korupcję odpowiada zawsze państwo, jego prawa, jego procedury, jego instytucje. Oskarżanie firm o uprawianie korupcji jest absurdem – pytanie brzmi, co zrobić by firmy i urzędnicy bali się korupcji? Bali się nie kar typu, więzienie, tylko bali się, że jeżeli będą uprawiali korupcje to stracą pieniądze lub stanowiska pracy. Tylko bodźce ekonomiczne są skuteczne. Jak to osiągnąć?

 

Odrębna ustawa na przetragi systemów informatycznych

Wbrew ogólnym przekonaniom, w projektach informatycznych największym zagrożeniem jest korupcja związana z odbiorem systemu. Tylko, że odbiór systemu musi być uwzględniony w formie przetargu na jego realizację. Dlatego konieczne jest zróżnicowane ścieżki postępowania w przetargach w zależności od przedmiotu zamówienia (konieczna jest odrębna ścieżka dla zakupu usług na budowę systemu informatycznego). Przy czym przetarg na budowę dużego systemu informatycznego powinien być obligatoryjnie podzielony na dwa niezależne przetargi. Pierwszy dotyczyłby przygotowania specyfikacji funkcjonalnej systemu a zakres drugiego obejmowałby budowę systemu zgodnie ze specyfikacją z pierwszego przetargu. W ten sposób budowa systemu byłaby kontrolowana cały czas przez firmę, która wygrałaby przetarg na jego specyfikację funkcjonalną. Odbiór systemu musi być dokonany przez co najmniej dwie instytucje: a) Komisję złożona z urzędników, mianowana przez ministra lub prezesa urzędu centralnego b) Firmę, która wyłoniono w drodze przetargu do wykonania tego zadania Wyniki odbiorów systemu porównuje się i ustala protokół rozbieżności.

Jeżeli wyniki audytu odbioru systemu radykalnie się różnią, to wtedy do pracy przystępuje c) Grupa niezależnych ekspertów, mianowanych przez urząd dla którego buduje się system i firmę wykonującą audyt systemu, która definiuje dalszy sposób postępowania Na pierwszy rzut oka system ten jest skomplikowany, ale trzeba pamiętać, ze budowa każdego systemu informatycznego to zadanie niezmiernie złożone i jego odbiór musi być także zróżnicowany i minimalizujący zagrożenia korupcjogenne. Bardzo ważnym czynnikiem ułatwiającym korupcję jest ustawa o informacjach niejawnych. Im większy zakres dokumentacji urzędniczej ma charakter poufny, tajny czy nawet „ściśle tajny” tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia w trakcie realizacji projektu informatycznego mechanizmów korupcjogennych. Jawność projektu jest formą kontroli nad samowolą urzędników, jeżeli biurokraci używaj w artykule często pretekstu „tajemnicy państwowej” do ukrycia przed społeczeństwem rezultatów swojej pracy to możemy być pewni, że za taką postawą kryją się nieprawidłowości, korupcja i nepotyzm. Jeżeli coś ukrywasz, to znaczy, że masz coś do ukrycia. Jest to prawda obiegowa o której zbyt często zapominamy analizując zjawisko korupcji.

 

Nowa ustawa o informacjach niejawnych

Główną przyczyną korupcji panującej w naszym kraju w procesie informatyzacji administracji publicznej, jest dążenie biurokracji do ukrycia, przed opinia publiczną - np. przy pomocy ustawy o informacjach niejawnych - procesu wdrażania projektów informatycznych. Pierwszy absurd, załóżmy, że informacji o czymś bardzo groźnym dla państwa nauczyłem się na pamięć i przekażę ją w trakcie rozmowy dużej liczbie osób, które nie powinny o tym wiedzieć. Z punktu widzenia ustawy o ochronie informacji niejawnych nic mi za to nie grozi. Jestem niewinny, nawet gdybym naprawdę zdradził agentom obcego wywiadu treść istotnej informacji państwowej. To jednak nie wszystko, proces nadawania pewnym informacjom statusu „niejawna” jest pełen sprzeczności i to rzucających się nawet laikowi w oczy. Jak bowiem powstają informacje niejawne? Zgodnie z ustawą, informacja niejawna może być wytworzona wewnątrz jednostki organizacyjnej albo przekazana przez zagranicznych sojuszników. W przypadku zagranicznych sojuszników sytuacja jest jasna i klarowna. Jednak w przypadku jednostki organizacyjnej sytuacja komplikuje się niepomiernie. Otóż według ustawy o ochronie informacji niejawnych kierownik jednostki organizacyjnej może być odpowiedzialny tylko za ochronę informacji niejawnych, które dotyczą jego konkretnego miejsca pracy. Aby uznać konkretną informację za tajemnicę państwową kierownik jednostki organizacyjnej, w której ta informacja powstała musi sobie wyobrazić, w jaki sposób jej ujawnienie mogłaby doprowadzić do zagrożeń wymienionych w definicji tajemnicy państwowej.

Czyli musiałby umieć stworzyć ciąg przyczynowy jaki istnieje miedzy funkcjonowaniem jego jednostki organizacyjnej i funkcjonowaniem całej - niezwykle złożonej - struktury państwa. Czy to jest możliwe? Czy z poziomu jednostki organizacyjnej możliwa jest realna ocena zagrożeń dla podstawowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej dotyczących porządku publicznego, obronności, bezpieczeństwa, stosunków międzynarodowych lub gospodarczych państwa jako konsekwencji ujawnienia jakiejkolwiek informacji powstałej w tej jednostce? Moim zdaniem odpowiedz jest przecząca. Kierownik jednostki organizacyjnej musiałby być geniuszem, ponieważ żeby dokonać właściwej i dość precyzyjnej oceny tych zagrożeń kierownik jednostki organizacyjnej musiałby nie tylko wiedzieć, jaką rolę jego jednostka odgrywa w krajowym systemie bezpieczeństwa czy systemie obronności, ale również, jakie są słabe punkty tych systemów. Jest to potrzebne do zrozumienia, które informacje powstające w jednostce organizacyjnej i w jaki sposób mogłyby pomóc wrogowi w wykorzystaniu tych słabości. Ponadto o słabościach całego systemu obronnego Polski musieliby wiedzieć kierownicy wszystkich jednostek organizacyjnych. Nawet takich jednostek, w których tajemnicy państwowej nie będzie. Ta wiedza jest konieczna kierownikowi jednostki choćby po to, aby stwierdzić, że w danej jednostce tajemnice państwowe nie występują. Analiza definicji tajemnicy państwowej prowadzi do absurdalnego wniosku, że aby móc odróżnić informację będącą tajemnicą państwową od innych informacji to trzeba powszechnie ujawnić słabości krajowych systemów bezpieczeństwa. W przedstawionym rozumowaniu przyjęto założenie, że dla informacji uznanej za tajemnicę państwową musi istnieć konkretny i realny czarny scenariusz, którego materializacja doprowadzi do konsekwencji wymienionych w definicji tajemnicy państwowej.

Co więcej, bez znajomości tej informacji utworzenie czarnego scenariusz byłoby bardzo utrudnione. Jeśli dla danej informacji nie umiemy wskazać konkretnego czarnego scenariusza, to nie można uczynić z niej tajemnicy państwowej! Skąd te absurdy i sprzeczności w ustawie? Jest to dziedzictwo PRL-u. Służby ochrony państwa miały ogromny wpływ na treść ustawy o ochronie informacji niejawnych. Ta koncepcja ochrony jest pełna sprzeczności, ponieważ jest kompletnie niedostosowana do reguł wolnorynkowych obowiązujących w państwie demokratycznym. Dlaczego? Dlatego, że wśród funkcjonariuszy służb nadal dominuje peerelowska mentalność, której cechą charakterystyczną jest podejrzliwość wobec każdego przejawu życia społecznego a przede wszystkim gospodarczego. Proponujemy rozpoczęcie dyskusji na ten temat, bowiem w aktualnej formie ustawa o informacjach niejawnych sprzyja korupcji.

Piotr Piętak

 

DrukujE-mail