Rewolucja medialna tygodnika "Wprost"

Fascynujące są te aspekty afery taśmowej, które są bezpośrednio powiązane z jej funkcjonowaniem w przestrzeni Internetu, co zmieniło kompletnie strategie wpływu mediów na opinie publiczną. Po pierwsze – a jest to istotne novum – w wojnach informacyjnych prowadzonych przez klasę medialną przeciwko klasie rządzącej, cyfrowy numer Wprost pojawił się znacznie wcześniej przed papierowym.

Rewolucja ekonomiczna

Tak naprawdę „afera taśmowa” zaczęła swoje życie nie w poniedziałek rano, kiedy to tygodnik pojawił się w kiosku. A zwykle tak było z innymi, dużymi aferami. Zaczęło być o niej głośno już w weekend. Cyfrowe wydanie pojawiło się najpierw, w sobotę, choć najprawdopodobniej tylko dlatego, że ktoś złamał embargo. Doszło do wpadki, ale nie zmienia to faktu, że to w Internecie w przestrzeni elektroniczne, sieciowej doszło do pierwszej ofensywy informacyjnej co zwielokrotniło zainteresowanie społeczeństwa obywatelskiego aferą taśmową. Tygodnik „Wprost” nie miał więc wyjścia i już w weekend w Sieci pojawiły się pierwsze fragmenty nagrań. Gdzie? I to drugie novum - na YouTube, a nie w telewizji. To jest swoista rewolucja medialna, ponieważ prasa papierowa, wykorzystała Internet do uniezależnienia się od przekazu telewizyjnego, co jeszcze ważniejsze to redakcja tygodnika „Wprost” decydował o tym, czego posłuchamy. Telewizja nie mogła manipulować przy wyborze najważniejszych wypowiedzi. Redakcje TVN czy Polsatu szybko zdały sobie sprawę, że maja do czynienia z medialnym przełomem i próbowały manipulować przekazem, ale ten, kto chciał, mógł posłuchać opublikowanej całości na YouTube. W ten sposób doprowadzono do sytuacji, że nie tylko tekst z pisma rozpoczyna w Internecie życie po raz drugi, ale nagrania, które można skorelować z obrazami są potężną bronią ekonomiczna pism papierowych. Co więcej, gdy „Wprost” z kiosków zniknął, bo cały nakład został wyprzedany, wydawca stwierdził: nie będziemy drukować kolejnych numerów, ale jakby co, to całe wydanie znajdziecie w Internecie. Kupujcie cyfrowe egzemplarze. To jest prawdziwa rewolucja ekonomiczna, ponieważ po raz pierwszy szeroka publiczność zaczęła naprawdę korzystać z cyfrowej gazety, może to być przełom w dystrybucji prasy w Polsce. Ale to nie wszystko, następne wydarzenia, udowodniły, że afera taśmowa zmienia się w scenariusz filmu autotematycznego – „Człowiek z marmuru” czy „Powiększenie” to przykłady filmów autotematycznych -, który pisany jest przez rzeczywistość, więcej w którym rzeczywistość jest bardziej filmowa i dramatyczna od klasycznego kryminału. „Afera taśmowa” ma kilka ważnych punktów – najpierw emocje budziła sama publikacja i treści, które redaktor pisma ujawnił. Następnie kontrowersje wywołuje wkroczenie ABW do redakcji Wprost. Przeszukiwanie komputerów i nakaz „dobrowolnego” wydania nagrań – tym żył, Internet. Te wydarzenia były relacjonowane i komentowane na żywo w Internecie i na Twitterze i ponieważ funkcjonariusze ABW o tym wiedzieli, wycofali się, a więc to Internet zdecydował o kompletnej porażce władzy w konfrontacji z klasą medialną.

Życio-Internet polityczna sztuka teatralna

Kim bowiem są od dzisiaj premier i jego ministrowie? Tylko aktorami, reżyserem sztuki której grają są nowe media. Polityka staje się wyłączna własnością mediów, Zauważmy, że Internet żył tym, bo po raz pierwszy miał taką możliwość. ABW wkracza, a my jesteśmy tego obserwatorem, mimo że nie ma nas na miejscu, nie ma nawet telewizyjnych kamer. Nie dzieje się tak dlatego, że wszystko zdradza nam reporter w godzinę po wydarzeniu. Widzimy to, bo „główni bohaterowie”, świadkowie, relacjonują wszystko na Twitterze. Wrzucają zdjęcia, a nawet nagrania. Widzieliśmy film czy rzeczywistość? Widzieliśmy co dzieje się w redakcji, kto przyszedł, z kim, o której, czego chciał, jakie pismo przedstawił, kto z dziennikarzami był solidarny i również zjawił się w siedzibie Wprost. Aferę taśmową i jej konsekwencje miałem jak na dłoni – dzięki Internetowi, więcej mogłem w niej brać udział, komentując czy dorzucając informacje np. techniczne o tym czym jest „chmura” itd. Mogłem zostać jej współtwórcą. Przypomina to do złudzenia rewolucje teatralna jakiej dokonali nasi wybitni reżyserzy Kantor i Grotowski. Przypomnijmy w skrócie na czym ona polegała. Współczesna ekonomia nie jest już gigantyczną fabryką, lecz sceną teatralną na której sztuki reżyserują specjaliści od zarządzania i marketingu. W ekonomii spektaklu produkcja dóbr kultury zmienia całkowicie organizacje przedsiębiorstwa podporządkowując jego codzienną aktywność regułom gry obowiązującym w teatrze. Dlatego też niektóre wyższe szkoły zarządzania - n.p w Columbie lub Northwestern - wprowadziły do swojego programu nauczania podstawy sztuki dramatycznej. Menadżer XXI wieku musi być dobrym aktorem, bez umiejętności gry, bez umiejętności manipulowania ludźmi przy pomocy głosu, ruchów ciała, bez perfekcyjnego opanowania gestu jako ''nośnika sensu'' nie mógłby on zarządzać dzisiejszym przedsiębiorstwem. Socjologią ''teatralizacji'' życia zawodowego były prace Ervinga Goffmana, jej metodologią działalność awangardowych teatrów Grotowskiego i Kantora. Na pozór pytania nurtujące obu artystów nie mają nic wspólnego z tendencjami współczesnej - nam nie im - ekonomii : w 1944 Tadeusz Kantor notował ''doprowadzić twór teatralny do tego punktu napięcia, gdzie krok jeden dzieli dramat od życia, aktora od widza -podkr moje'' i po 30 latach tworzenia widowisk w teatrze Criciot 2 w następujący sposób podsumowuje swoją sceniczną filozofie : ''Dramat na scenie musi się nie dziać ale stawać, rosnąć w oczach widzów. Dramat się staje. Musi się stworzyć wrażenie jakoby rozwój wypadków był samorzutny i nieprzewidzialny.''

Redakcja tygodnika "Wprost" rewolucjonizuje media

To jest najlepszy komentarz do tego co wydarzyło się w redakcji tygodnika „Wprost” podczas interwencji funkcjonariuszy ABW. Idźmy jednak dalej. Dokonując destrukcji teatru jako sztuki obaj wybitni artyści wyczuleni byli jednocześnie na jego potęgującą się obecność w życiu. Swoimi przedstawieniami i autokomentarzami Kantor i Grotowski przerzucili pomost pomiędzy epoką kiedy teatr był jeszcze teatrem a życie życiem i naszymi czasami, kiedy najlepszą sztuką - co prawda coraz mniej zrozumiałą - jest codzienna wirtualna egzystencja, która przeżywamy przed ekranem komputera. To nie przypadkiem w ich przedstawieniach widzowie stają się aktorami, a scena i widownia są instalowane w szatni, gdzie wszyscy razem odgrywają życio-teatr. Kiedy gramy ? Kiedy jesteśmy - i czy jest to w ogóle możliwe - autentyczni ? Pytania pisarza W. Gombrowicza stają się obsesją reżysera Jerzego Grotowskiego. Tworzywem pisarza jest słowo. Tworzywem reżysera człowiek. Jego ciało. Śledząc eksperymenty Grotowskiego przeprowadzane w teatrze Laboratorium i jego kolejne inscenizacje – np. Książę Niezłomny czy Apocalypsis cum figuris - widzowie stawiali sobie mimo woli następujące pytania : dlaczego gest powitania przypomina często gest pożegnania, czy nasze ciało mogłoby się poruszać inaczej, dlaczego chodzimy na nogach a nie na rękach ? Poddani intensywnym ćwiczeniom fizycznym aktorzy teatru Laboratorium dochodzą do kresu materialnego sampoznania i cielesnej perfekcji czego najdoskonalszym wyrazem było niewątpliwie przedstawienie Księcia Niezłomnego. Inscenizacja tak czysta i prawdziwa, że jeden z krytyków pytał zdumiony : Czy Cieślak (odtwórca głównej roli) grał czy był Księciem Niezłomnym ? Doszedłszy do kresu teatru Grotowski, obdarł go po drodze z tajemnicy, rozebrał do naga, udowodnił że jest on rzeczywistością i dlatego właśnie dzisiejsza postmodernistyczna kultura oparta na ekonomi spektaklu powinna go uważać za swego Mojżesza. To samo można powiedzieć o Kantorze, którego artystyczny wysiłek polegał głównie na zacieraniu wszystkich granic istniejących między sceną a życiem. Artur Sandauer podsumowując jego działalność stwierdził : ''Stajemy wobec zjawiska paradoksalnego : teatru, który udaje, że teatrem nie jest, starannie wyreżyserowanego widowiska, które podaje się za próbę, działalności wreszcie reżysera, która chce uchodzić za improwizacje - sztuki słowem, która chce stać się rzeczywistością". Fachowcy od marketingu rozpoznają w tych zdaniach opis swojego życia zawodowego. Bo czymże innym jest współczesny akt kupna-sprzedaży jak nie ''wyreżyserowanym widowiskiem'', ''teatrem, który udaje, że teatrem nie jest'' ? Dokładnie tak samo i według samonapędzającego się scenariusza odbywał się internetowy spektakl w lokalach redakcji tygodnika „Wprost”. Nigdy poprzednie afery nie dopuszczały nas tak blisko. Żebyśmy (prawie) wszystko mogli wiedzieć jako pierwsi. Nie z Faktów czy Wiadomości, ale prosto ze źródła. Niesamowita historia, która działa się na naszych oczach. Przełomowe wydarzenie.

DrukujE-mail