Komisja śledcza w sprawie infoafery

Grupa posłów z SLD i Solidarnej Polski chce powołania komisji śledczej w sprawie infoafery. Posłowie PO i ministrowie – jak zwykle w takich sprawach – są przeciwni twierdzą, że sprawa jest już badana przez organy ścigania. Głosowanie nad wnioskami SLD i SP odbędzie się na przyszłym posiedzeniu Sejmu.

Infoafera, która wybuchła w roku 2011 zagarnia coraz nowe ofiary i nowe ministerstwa. Ostatnio CBA dowiedziało się o nieprawidłowościach przy zamówieniach publicznych na obsługę polskiej prezydencji w Unii Europejskiej oraz zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Cam Media SA. Odbyło się już pierwsze czytanie wniosków w tej sprawie zgłoszonych przez Sojusz Lewicy Demokratycznej i Solidarną Polskę. Poseł SLD Dariusz Joński podkreślał, że w aferę mogą być zamieszani liczni urzędnicy państwowi a także politycy. - Donald Tusk i Grzegorz Schetyna obiecywali niegdyś budowanie sieci światłowodowej i została zbudowana sieć, ale nie światłowodowa, tylko korupcyjna o wielkiej przepustowości, patrząc na kwoty i pieniądze jakie były przekazywane w formie łapówek.

Zamiast 3G mamy 3 razy K - korupcja, korupcja i jeszcze raz korupcja – stwierdził w Sejmie poseł SKD Joński. Jak dodał, pod szczególnym nadzorem CBA w tej sprawie znalazło się Centrum Projektów Informatycznych, które organizowało przetargi warte niemal 1,5 miliarda złotych. - Były szef tego Centrum i jego współpracownicy mieli przyjąć łapówki o wartości 4 milionów złotych, co jest rekordem w historii III RP, miały one różne formy - gotówka, wartościowe rzeczy, samochody czy atrakcyjne wycieczki.

Śledztwo toczy się wobec przetargów przeprowadzonych w Komendzie Głównej Policji, gdzie łączna wartość zamówień sięgała 15 milionów złotych - powiedział Dariusz Joński. Na koniec zaapelował do polityków PO o poparcie wniosku. Powołanie komisji śledczej będzie testem uczciwości dla rządzących - przekonywała Beata Kempa z Solidarnej Polski. Uzasadniając wniosek posłanka pytała parlamentarzystów PO oraz PSL, czy wiedzą, czym jest uczciwość wobec obywateli. To test na to czy chcecie pokazać jak się dorabiają ci, którzy są cwani, wyrachowani i mają dojścia - podkreślała posłanka Solidarnej Polski, Kempa.

Z koleji Wojciech Szarama z PiS-u przekonywał, że nie ma powodów do odrzucania wniosku o powołanie komisji. Przekonywał, że rządzący będą mieli okazję opowiedzieć o działaniach antykorupcyjnych, jakie podejmowali. - I wtedy będzie można mówić o ujawnieniu sprawy, bo siłą rzeczy postępowanie prokuratorskie czy działania CBA skupią się na podejrzanych, natomiast ministrowie powinni na pytania odpowiedzieć - mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Komisji śledczej sprzeciwia się Platforma Obywatelska. Podczas debaty poseł tej partii Andrzej Halicki wniósł o odrzucenie obu wniosków w pierwszym czytaniu. Polityk przekonywał, że infoaferę badają organa ścigania. A jeżeli ktoś stwierdza, że prawo naruszyły osoby z najwyższego szczebla administracji państwowej, to powinien zgłosić wniosek do Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która zbada czy postawić dane osoby przed Trybunałem Stanu - stwierdził Andrzej Halicki. Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz mówił w Polskim Radiu, że komisja nie wniesie nic nowego. - Afera została wyjaśniona. Zajmuje się nią Centralne Biuro Śledcze. Winnych zdemaskowały więc organa państwa, które temu służą - zwrócił uwagę szef resortu. Otóż biorąc pod uwagę skalę zjawiska, a także to, że korupcją sa opanowane wszystkie organa administracji publicznej powołanie komisji śledczej jest koniecznością i obywatele nie zrozumieją faktu, że partia rządząca nie chce jej powołać. Dlaczego?

DrukujE-mail