Microsoft rządził informatyzacja ZUS

„Haker” to przestępca a nawet więcej internetowy terrorysta, taki wizerunek rozpowszechniają media, które coraz więcej uwagi poświęcają spektakularnym akcjom popełnianych przez informatycznych geniuszy. Jednak pierwotnie „hakerami” nazywano właśnie informatycznych geniuszy, członków ruchu wolnego oprogramowania, którzy swoje umiejętności użyczali – za darmo – społeczeństwu. Znawca kultury internetowej E. Raymond w swoim „Słowniku hakerów” twierdzi, ze ktoś kto łamie zabezpieczenia w celu dotarcia do tajnych informacji, powinien być nazwany „crakerem”. Inny specjalista Howard Rheingold w dosadny sposób definiuje różnice między „hakerem” i „crakerem”: „Hakerzy tworzą nowe struktury, a crakerzy je niszczą.”. W III Rzeczpospolitej tylko jeden jedyny raz hakerzy bronili żywotnych interesów społeczeństwa, walcząc z państwem i firmami prywatnymi. Poniżej przedstawimy historie tej batalii.

 

Microsoft rządzi polskim "rządem"

Od 1998 r. Prokom – firma informatyzująca od 1997 r. ZUS - oddał do użytku oprogramowanie „Płatnik” służące firmom do przesyłania drogą elektroniczną dokumentów do ZUS-u. „Płatnika” - jego pierwszą wersję - używały księgowe, kadrowe, właściciele ponad miliona firm, informatycy itd. i właśnie te osoby zaczęły testować oprogramowanie i wytykać wszystkie wykryte w nim błędy. Prokom znalazł się pod ogromną presją społeczną. Rozpoczęła się jedna z najbardziej fascynujących batalii społeczeństwa obywatelskiego w III Rzeczpospolitej. Na czym ona polegała i jakie były jej główne linie frontu?

Pierwsza i podstawowa to fakt, że program Płatnik wykonany przez firmę PROKOM za państwowe pieniądze działał tylko wtedy jeżeli komputer posiadał system operacyjny Windows 95/98, jeżeli natomiast mały lub średni przedsiębiorca posiadał komputer z innym systemem operacyjnym np. DOS, Mac OS czy Linux to Płatnika używać już nie mógł. Z tego wynika, że przedsiębiorca, który miał stary komputer i używał np. oprogramowania kadrowo-płacowego na systemie DOS, musiał zakupić nowy komputer i nowy system Windows. Warto pamiętać, że w latach 1998-2003, kiedy to ZUS zmuszał wszystkich przedsiębiorców do używania Płatnika w wersji Windows, większość z nich - szczególnie małych i średnich firm - używały nadal tzw. oprogramowań kadrowo-płacowych działających w systemie DOS. Natomiast wielkie firmy np. kopalnie zatrudniające tysiące pracowników używały oprogramowań unixowych (Linux jest takim systemem).

Jakie wyjście z tej sytuacji miały polskie firmy, które musiały przecież - pod groźba kar - przesyłać dane swoich pracowników – ZUS-owi? Aby używać Programu Płatnika, w pierwszym i w drugim przypadku firmy musiały kupić oddzielny komputer z systemem Windows 95/98, w ten prosty sposób utrwalano monopol firmy Microsoft w dziedzinie systemów operacyjnych na polskim rynki informatycznym oraz napędzano koniunkturę przedsiębiorstwom sprzedającym komputery, a w konsekwencji - co może najważniejsze, - uniemożliwiono rozwój gospodarki innowacyjnej. Ta sytuacja była sprzeczna z konstytucyjnym zapisem „neutralności technologicznej” obowiązującej w III Rzeczpospolitej. Zmuszając firmy do używania jednego oprogramowania - Windows - jednej firmy - Microsoft - ZUS łamał Konstytucję.

"Program Płatnika" był rozsyłany firmom za darmo, ale nie miały one dostępu do jego kodów źródłowych, ponieważ były objęte prawem copyright, nie można ich było ani kopiować ani poprawiać czyli dostosowywać do innych systemów operacyjnych niż Windows 95/98. Płatnik nie mógł funkcjonować w systemie DOS, Linux czy OS i dlatego mamy pełne prawo podejrzewać, że albo ZUS albo PROKOM w tej całej aferze egzekwował skrupulatnie strategie biznesowa Microsoftu polegającą na ustanowieniu monopolu swojego głównego produktu jakim był system operacyjny Windows. Może o tym świadczyć spotkanie jakie odbyło się w 1998 w Warszawie miedzy przedstawicielami obu firm. Poniżej publikujemy oświadczenie jakie ukazało się na stronicy internetowej PROKOM-u: „8 października 1998 roku w Warszawie doszło do spotkania Steve'a Ballmera - prezesa Microsoft Corporation i Ryszarda Krauze prezesa PROKOM Software SA oraz Waldemara Sielskiego prezesa polskiego oddziału Microsoft. Podczas spotkania omówiono założenia strategicznej współpracy między Microsoft a PROKOM Software SA w Polsce i podpisano stosowna umowę.

 

Umowa PROKOM-u z Microsoftem

"PROKOM Software SA zamierza wspólnie z Microsoft podejmować budowę dużych systemów informatycznych z wykorzystaniem narzędzi i technologii Microsoft. (podkreślenie moje) Obie firmy upatrują w tym szansy na dalszy rozwój swojej obecnej działalności. Microsoft światowy lider w dziedzinie oprogramowania komputerowego oraz PROKOM, specjalizujący się w tworzeniu największych systemów informatycznych uznały, że powodzenie realizacji przyszłych wspólnych przedsięwzięć informatycznych w Polsce wymaga intensyfikacji współpracy obu partnerów, zwłaszcza w dziedzinie rozwoju i dostarczania oprogramowania informatycznego dla największych podmiotów gospodarczych. Prezesi Microsoft Corporation i PROKOM Software SA zgodzili się z potrzebą powołania zespołu roboczego, którego zadaniem będzie przygotowanie unikalnej umowy określającej warunki przyszłej współpracy, jej cele i zasady udziału we wspólnych przedsięwzięciach. Zespół taki rozpocznie pracę już w najbliższych dniach.” .

Czy podkreślone zdanie, cytuje raz jeszcze: „PROKOM Software SA zamierza wspólnie z Microsoft podejmować budowę dużych systemów informatycznych z wykorzystaniem narzędzi i technologii Microsoft.” , nie jest przyznaniem się, że porozumienie miało na celu upowszechnienie „Płatnika ” w wersji Windows 95/98? Stawiam to pytanie nie po to by kogoś oskarżyć, tylko zrozumieć procesy ekonomiczne towarzyszące informatyzacji ZUS. Można bowiem – moim zdaniem - wyciągnąć zasadny wniosek, że dystrybucja Płatnika, który mógł funkcjonować tylko na systemie operacyjnym Windows 95/98, służyła interesom Microsoftu, który nie raz i nie dwa był oskarżany o zakusy - nie bez podstawnie - monopolistyczne.

 

Bunt hakerów

Ponieważ „Płatnika” można było używać tylko w systemie Windows, grupa informatyków związanych z ruchem wolnego oprogramowania czyli hakerów – oni sami dzisiaj zaprotestowaliby przeciwko tej nazwie - nie zgodziła się na narzucanie przez firmy standardów, które mogą być niezgodne z standardami domowych komputerów. Internauci się zbuntowali i zorganizowali wokół projektu „Janosik”, który polegał na napisaniu „Płatnika” w języku Python, który dostosowany był do wszystkich funkcjonujących systemów operacyjnych w tym do systemu Linux. Batalia pomiędzy informatykami skupionymi wokół projektu „Janosik” a ZUS-em i PROKOM-em trwała kilka lat i zakończyła się pozornym zwycięstwem internautów, zmusili oni - jedną z najpotężniejszych instytucji w III Rzeczpospolitej - do zainstalowania na swoim portalu urządzeń kompatybilnych z systemem Linux. Czyli zmusili ZUS do otwartości. Wnioski z procesu informatyzacji ZUS-u są ewidentne: warunkiem podstawowym powodzenia wielkiego projektu informatycznego jest jego wewnętrzna konkurencyjność oraz kontrola społeczna sprawowana nad jego realizacją przez społeczeństwo obywatelskie, w tym przypadku, tzw. ruch wolnego oprogramowania, którego aktywność była w istocie tarczą antykorupcyjną zmuszającą firmę PROKOM oraz kierownictwo ZUS do transparentności.

Zwracam też uwagę, że batalia o Płatnika była częścią wielkiej batalii ekonomicznej w której z jednej strony stał Microsoft a z drugiej konsumenci, którym Bill Gates chciał ograniczyć wolność wyboru. Ministrowie i wysocy urzędnicy III Rzeczpospolitej natomiast swoimi decyzjami pomagali firmie Microsoft zmonopolizować polski rynek systemów operacyjnych dla komputerów. Autorzy kodu zobowiązali się go udostępnić każdemu, kto zechce go przenieść na inne platformy. Społeczny „Płatnik” czyli „Janosik” miał działać tak samo jak „Płatnik” państwowy, ale na innych niż Windows platformach. Po mniej więcej roku „Janosik” był gotowy solidnie przez setki programistów przetestowany.

I właśnie wtedy zaczęły się problemy. Aby „Janosik” mógł stać się alternatywą dla „Płatnika” musiał mieć możliwości przekazywania danych na serwer ZUS. Stworzenie procedur transmisyjnych było proste, nie wiadomo było jednak, w jakim formacie te dane mają być przekazywane. Twórcy „Janosika” zwrócili się zatem do ZUS o udostępnienie specyfikacji tego formatu.

 

Państwo polskie przeciwko swoim obywatelom

ZUS odmówił twierdząc początkowo, że to Prokom jest właścicielem algorytmów. Gdy udowodniono, że tak nie jest - ZUS zaczął zasłaniać się ustawą o danych osobowych. Organizacja Ruchu Wolnego Oprogramowania pozwała ZUS do sądu. Kolejne instancje sądowe odrzucały jednak ten wniosek. W końcu 6 września 2004 NSA oddalił skargę kasacyjną. Sąd uznał, że argumenty ZUS opierające się na „zagrożeniu bezpieczeństwa danych i firmy” są zasadne. NSA nie ustalił jednak, czy ujawnienie protokołu transmisji naruszyłoby Ustawę o ochronie danych osobowych czy nie. W czasie trwania procesów programiści z RWO sami doszli do tego, jak mają wyglądać protokoły transmisyjne i stworzyli odpowiednie moduły przekazujące dane. Jednakże - ponieważ nie mogli, zdaniem ZUS, udostępnić tych protokołów bez zgody ZUS i Prokomu (a takiej zgody oczywiście nie było) - nie mogli też oficjalnie udostępnić działającego już w pełni społecznego „Płatnika” czyli "Janosika".

Ustawa o ochronie danych osobowych uniemożliwiła - nie po raz pierwszy i ostatni - kontrolę państwa ze strony obywateli a wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego był - według wielu prawników - sprzeczny z ustawę o dostępie do informacji publicznej. Czas mijał a polscy mali i średni przedsiębiorcy byli zmuszani decyzjami aparatu sprawiedliwości do kupowania systemu Windows firmy Microsoft. Bowiem na mocy ustawy sejmowej o ubezpieczeniach społecznych nowelizowanej we wrześniu 2001 r., programu „Płatnik” w wersji Windows musiał używać każdy pracodawca zatrudniający 5 i więcej osób i to czy tego chciał czy nie chciał .

Jeżeli nie przesłał elektroniczni sprawozdań ZUS to mógł się spodziewać sankcji prawnych czyli pieniężnych. Przesyłać sprawozdania mógł tylko z „Płatnika” w wersji Windows. „Janosik” nie mógł być używany. W ten sposób III Rzeczpospolita. kreowało monopol firmy Microsoft w Polsce. Dodajmy ten monopol nie dotyczył tylko systemu Windows, ale także innych narzędzi firmy Microsoft. W kolejnych wersjach „Płatnika” zdecydowano się zmienić sposób przechowywania dokumentów i wprowadzić pracę na podstawie bazy danych. Jednak program „Płatnik” dostosowano tylko do współpracy z bazami Microsoft Access oraz innym produktem firmy Microsoft, SQL Server i jego bezpłatną odmianą - MSDE. Miało to ułatwić pracę działom kadr przedsiębiorstw zatrudniających kilka tysięcy osób. Wykorzystanie bazy danych pozwoliło na wprowadzenie zaawansowanych metod jej przeszukiwania. Pozwalało to na efektywną pracę z dużą liczbą dokumentów zgłoszeniowych i na uruchomienie wielu stanowiskach. Wprowadzono także tzw. Rejestr Ubezpieczonych, w którym są przechowywane ich dane osobowe i adresowe.

 

Strategia biznesowa Microsoftu

Miał on ułatwić proces przygotowania dokumentów zgłoszeniowych i rozliczeniowych. I tym razem użytkownicy „Płatnika” zgłosili natychmiast zastrzeżenia dotyczące darmowej bazy MSDE. Na czym polega różnica miedzy darmową MSDE i SQL Serwer? MSDE w zakresie współpracy z programem Płatnik różnił się od komercyjnej wersji Microsoftu SQL Server w trzech elementach: wolumenu przetwarzania danych (który został ograniczony do 2 GB), liczby jednocześnie wykonywanych zapytań (na czym cierpiała wydajność) i - co niezwykle istotne - braku narzędzi administracyjnych. Dla użytkowników najważniejsze było jednak, dlaczego nie zapewniono współpracy Płatnika z innymi bazami danych, konkurencyjnymi wobec Microsoftu.

"Wkrótce mój system przerośnie rozmiary zalecane dla MSDE. Oznacza to zakup pełnej wersji SQL Servera wraz ze sprzętem i systemem dedykowanym tylko dla niego. Nie mam żadnej alternatywy. Dodam, że nie pracuję na systemach serwerowych Microsoftu" - stwierdził jeden z użytkowników tej bazy zwracając przy tym uwagę na mniejszą wydajność MSDE w porównaniu z wersją komercyjną.” . Na co pracownik Microsoftu odpowiedział: „Baza wystarcza do obsługi nawet bardzo dużych instalacji. Korzystają z niej np. powiatowe urzędy pracy, które, biorąc pod uwagę liczbę obsługiwanych ubezpieczonych, są aktualnie bodaj największymi płatnikami składek.” . Przedstawiłem powyżej klasyczna strategię firm sprzedających produkty informatyczne, najpierw ofiarowuje się klientom wersje darmową z niepełną funkcjonalnością, a następnie, kiedy klient zaczyna jej używać i widzi jej ograniczenia, sprzedaje się produkt z wszystkimi koniecznymi funkcjami.

Nie ma w tym nic zdrożnego, lecz w tym przypadku postępowała w ten sposób nie firma, lecz państwo polskie i tutaj należałoby widzieć raczej problem. „Janosik” przegrał z czasem, mimo, że toczyło się do 2007 r. postępowanie „prywatne” założone przez głównego autora Janosika - Sergiusza Pawłowicza, który żądał ujawnienia protokołu transmisji Płatnika, to nie miało ono już żadnego znaczenia bowiem od grudnia 2006 r. zgodnie z prawem ZUS, musiał pozwolić na rozliczanie się za pomocą innych programów. Ale w tym szaleństwie była diabelska metoda.

 

Obywatele są dla państwo a nie państwo dla obywateli

Przez trzy lata kolejne setki tysięcy pracodawców zostały zmuszone do korzystania z Płatnika dla Windows czyli zostały zmuszone do zakupu nowego systemu a niejednokrotnie także komputera. I o to w tej całej aferze chodziło. Monopol Microsoftu został w Polsce usankcjonowany przy pomocy urzędników z ZUS, sędziów i odpowiednich ministrów. Dostarczanie założeń projektowi „Janosik” trwało 5 lat. To obywatele mają dostosować się do ZUS, a nie ZUS do obywateli. To obywatele są dla państwa, a nie państwo dla obywateli. Jesteśmy w centrum oligarchicznego systemu wartości. Jednak na pytanie dlaczego ZUS nie dopuścił do upowszechnienia Janosika, odpowiedź znają wszyscy zainteresowani.

Dlatego, że w Polsce rządził Microsoft, który nie życzył sobie konkurencji odpowie każdy kto miał i ma minimum informacji z dziejów informatyki. W końcu w roku 2007 czyli po pięciu latach batalii można było legalnie używać „Janosika” w kontaktach z ZUS-em, tylko było już za późno, większość małych firm aby nie płacić kar już dawno korzystała z „Płatnika” w wersji Windows a większe firmy, oprócz Windowsa musiały zainstalować bazy SQL Server. „Janosik” przegrał, gdy oglądamy dzisiaj stronę internetową poświęconą temu projektowi www.janosik.net, od 2007 r. martwą, to ogarnia człowieka smutek, że żyjemy w państwie w którym prawo jest zawsze po stronie silniejszego i bogatszego.

Przy pomocy m.in. „Płatnika” Microsoft dokonał podboju polskiego rynku informatycznego, ustanawiając na nim monopol systemu Windows 98 i jego kolejnych wersji. To dlatego udostępnienie kodów źródłowych do budowy jego wersji przeznaczonej dla systemu Linux, trwało kilka lat. Po czterech latach walk, wszystkie mniejsze przedsiębiorstwa zakupiły system Windows. Bill Gates mógł tryumfować. Reformę „prywatyzacji emerytur” i „informatyzację” ZUS czyli operacje kapitalistyczne wprowadzano przy pomocy metod socjalizmu etatystycznego, który królował w PRL-u. to co jest szokujące w postawie polskich urzędników - a przede wszystkim aparatu sprawiedliwości, myślę o Naczelnym Sądzie Administracyjnym - to wysługiwanie się zagranicznym firmom, których interesy były całkowicie sprzecznym z żywotnymi interesami gospodarki Polski.

Blokując bowiem projekt Janosika kasta biurokratów w naszym kraju uniemożliwiła rozwój w naszym kraju innowacyjnej ekonomii. Efektem ubocznym informatyzacji ZUS, była kulturowa kolonizacja naszego kraju przez amerykańskie, wielkie firmy informatyczne, co będzie miało katastrofalny wpływ na rozmiary korupcji w procesie informatyzacji administracji publicznej.

Piotr Piętak

DrukujE-mail