E-korupcja.pl

e - korupcja .pl e-book

SPIS TREŚCI

Wstęp ... 6
I POLTAX - It is a crime ... 11 (część rozdziału dostępna on-line)
Grzech pierworodny POLTAX-u ... 27
III Rzeczpospolita – raj dla przestępców podatkowych ... 39
NIP – dezintegracja instytucjonalna III Rzeczpospolitej ... 45
II e-tajemnice informatyzacji ZUS ... 58
Informatyzacja ZUS – ostatnia wielka budowa socjalizmu ... 63
Dlaczego „Janosik” musiał przegrać? ... 109
PROKOM zmienia „reguły gry” funkcjonowania III Rzeczpospolitej ... 144
Monopol PROKOM-u ... 170
III Infoafera - e-korupcja zamiast e-administracji ... 178
E-posterunek czyli e-korupcja w stanie czystym ... 204
Biogram Piotra Piętaka ... 227

 

e-korupcja.pl jest pierwszą książką wydaną w Polsce po 1989 roku, analizującą zjawisko korupcji w informatyzacji administracji publicznej. Każdy przetarg na realizację wielkiego systemu informatycznego – POLTAX, ZUS, CEPiK – odbywał się w atmosferze skandalu, łapówek, przekupywania urzędników państwowych przez firmy prywatne. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w III Rzeczpospolitej korupcja jest zjawiskiem powszechnym? Czy można temu zaradzić?

Na te pytania autor – były wiceminister ds. informatyzacji – projektodawca, dowodu biometrycznego, którego rząd PO przez 8 lat nie umiał wprowadzić – odpowiada w sposób precyzyjny i konkretny, cytując wiele nieznanych opinii publicznej dokumentów. E-korupcja.pl odkrywa kulisy korupcji na styku administracja – firmy prywatne. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się informatyką i funkcjonowaniem naszych urzędów.

 

O czym jest książka?

E-korupcja.pl analizuje realizacje trzech wielkich projektów informatycznych: POLTAX-u rozpoczętego w 1990 roku, Kompleksowego Systemu Informatycznego ZUS rozpoczętego w 1997 roku i e-posterunek rozpoczętego w 2008 roku, którego realizacje porzucono w 2014 roku. Każdy z tych projektów przedstawiony jest na podstawie licznych, - często nieznanych opinii publicznej – dokumentów, które dowodzą niezbicie, że korupcja w informatyzacji administracji publicznej, jest nie tylko wszechobecna, ale także niezbędna, że bez korupcji realizacja tych projektów i systemów nigdy by nie została rozpoczęta. Realizacja POLTAX –u (nieukończonego), KSI ZUS – nie wiemy czy został ukończony – e-posterunku to przykłady systemów informatycznych za które społeczeństwo zapłaciło dziesiątki miliardów złotych a w zamian nie otrzymało nic lub prawie nic. Autor ukazuje wewnętrzne i nierzadko skomplikowane mechanizmy korupcyjne, które królują w naszej administracji demoralizując zarówno urzędników jak i przedsiębiorców.

 

Dlaczego warto ją przeczytać

Książka e- korupcja .pl ukazuje mechanizm zawłaszczenia a następnie wyprzedaży przez biurokracje i klasę polityczną – nazwaną przez D. Tuska w 1997 roku „klasą pasożytów”, majątku narodowego, zagranicznym koncernom i międzynarodowemu kapitałowi finansowemu. Informatyzacja jest narzędziem realizacji sprzedaży przez „klasę pasożytów” dóbr narodowych, - tak jest w przypadku „prywatyzacji emerytur” -, międzynarodowym koncernom. Na podstawie licznych źródeł autor analizuje powstanie OFE, których zarobki były uzależnione od jak najszybszej informatyzacji ZUS, autor pokazuje, że nie chodziło o informatyzacje ZUS, tylko o stworzenie możliwości elektronicznego przelewania 40% składek emerytów na konta prywatnych funduszy emerytalnych OFE. W książce e-korupcja.pl autor analizuje mechanizm „genialnego przekrętu” (prywatyzacji emerytur) międzynarodowej finansjery, która za stołki i wysokie pensje kupiła część klasy polityków. Ten sam mechanizm niszczenia przez „klasę pasożytów” Państwa Polskiego można zaobserwować czytając rozdziały poświęcone POLTAX –owi i e-posterunek.

Rozdział I

 

POLTAX -  It is a crime

 

Na początku naszej ankiety zajmiemy się informatyzacją systemu podatkowego POLTAX wprowadzanego w Polsce po ukonstytuowaniu się w naszym kraju po wyborach z 4 czerwca 1989 r. rządu premiera Mazowieckiego. Przejście od gospodarki socjalistycznej do kapitalistycznej wymagało wprowadzenia całkowicie nowego systemu podatkowego, który w warunkach rodzącego się społeczeństwa informacyjnego postanowiono poddać procesowi informatyzacji. System POLTAX okazał się największą i najkosztowniejszą kompromitacją procesu informatyzacji administracji publicznej w Polsce. W styczniu 1996 r. Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła „Informację o stanie informatyzacji systemu podatkowego POLTAX” [1]opartą na cząstkowych ustaleniach kontrolnych z lat 1991-1994 i uzupełnioną o materiały zebrane w maju i czerwcu 1995 r. Inspektorzy NIK pisali: „Przewlekłe i niezakończone wdrażanie informatycznego systemu podatkowego było jedną z ważniejszych przyczyn niskiej skuteczności egzekucji podatkowej. (…) Nie zinformatyzowano w pełni księgowości podatkowej, ewidencji podatników, zobowiązań i zaległości podatkowych. Rejestr podatkowy funkcjonował w postaci cząstkowej. Konieczne było wykorzystywanie aplikacji lokalnych bądź stosowanie PROCEDUR RĘCZNYCH!”. 

W maju 1999 r., w kolejnym raporcie o realizacji systemu POLTAX  Najwyższej Izby Kontroli, pod tytułem „Podatki w świetle wyników kontroli NIK” [2] znalazło się takie oto zdanie: „Zaległości w czterech głównych podatkach osiągnęły poziom ok. 90% deficytu budżetowego w 1997 r. i 40% w 1998 r.”. W praktyce fiskusowi udawało się wówczas odzyskiwać jedynie 20 gr. z każdej złotówki.  W efekcie realizacji – a raczej nierealizacji - systemu POLTAX pełne koszty eksploatacji systemów tworzących infrastrukturę informatyczną systemu podatkowego w Polsce kształtowały się na poziomie 4% wpływów podatkowych (według opracowań gdańskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową z roku 1998). Ten sam Instytut podał, że koszty systemu podatkowego w USA stanowią 0,2% wpływów podatkowych, czyli są ponad 20-krotnie mniejsze niż w Polsce.[3]. Polacy płacili i płacą nadal za funkcjonowanie systemu podatkowego w swoim kraju 20 razy więcej niż amerykanie chociaż są 10 razy ubożsi. Straty skarbu państwa z tytułu różnego rodzaju afer podatkowych – głównie w obszarze podatku VAT – będące wynikiem  niewdrożenia systemu POLTAX nigdy nie zostały oszacowane.

POLTAX, jest rzadkim przykładem w historii informatyzacji systemu opartego na samych błędach, które powielając się w  procesie jego realizacji doprowadziły w konsekwencji do skonstruowania „spirali błędów” uniemożliwiającej budowę racjonalnego ściągania podatków przez państwo od obywateli. POLTAX  jest zaprzeczeniem systemu informatycznego, był on budowany tak jakby ci, którzy zaplanowali jego realizację nie wiedzieli co to jest zarządzanie informacją w warunkach jej automatyzacji. POLTAX  wbrew podręcznikowej wiedzy  - przedstawionej np. w klasycznym dziele  Grindleya i Humpla wydanej w Polsce w roku 1976 – nie brał w ogóle pod uwagę potrzeb użytkownika końcowego systemu. [4]

Zgodnym zdaniem najwybitniejszych specjalistów od systemów informacyjnych i informatycznych jest on: „klinicznym  wręcz przykładem systemu informacyjnego zaprojektowanego wbrew wszelkim regułom takich systemów /…/. W systemie tym posunięto się tak dalece w przerzucaniu błędów gestora (zarządcy –przyp. mój) systemu na użytkownika, że nawet za błędne orzeczenia urzędu skarbowego w praktyce odpowiada podatnik”. [5]

Czytelnik – co zrozumiałe – jest zainteresowany – ile pieniędzy państwo polskie wydało na realizację systemu POLTAX, jednak najważniejsze pytanie w aferze związanej z informatyzacją systemu podatkowego w III Rzeczpospolitej, brzmi inaczej: ile,  każdego roku. płacimy my obywatele za kompletną klapę sytemu POLTAX.  Dziennikarze i urzędnicy NIK, gdy próbują odpowiedzieć na pytanie: ile kosztowała budowa (nigdy nie ukończonego) systemu POLTAX podają sumę pieniędzy zaksięgowaną na ten cel w budżecie Ministerstwa Finansów, a przecież to kropla w morzu rzeczywistych kosztów. Jakie są prawdziwe koszty realizacji systemu POLTAX? Spróbujmy na to pytanie odpowiedzieć, przynajmniej po części. W systemie POLTAX, deklaracja podatkowa od dochodów osobistych została tak skonstruowana, aby mogła – i to z trudem – wypełnić ją osoba z wyższym wykształceniem i sporym doświadczeniem w księgowości. System był (i jest nadal) dostosowany do  poziomu kulturowego elity III Rzeczpospolitej, a nie do wykształcenia przeciętnego obywatela, który nie miał i nie ma pojęcia o ekonomii. Naczelnym postulatem w społeczeństwach demokratycznych pod adresem systemów informatycznych, których używa ogół obywateli, jest wymóg jego prostoty i zrozumienia dla ludzi najsłabiej a nie najlepiej wykształconych.  Deklaracja podatku od dochodów osobistych powinna być tak skonstruowana, aby mogła ją wypełnić bezbłędnie osoba z wykształceniem podstawowym. W przeciwnym razie trzeba liczyć się z milionami błędów PIT-ów i ponosić wielkie koszty ich korekty.  Czy te koszty zostały wliczone w budowę systemu POLTAX? Nie. A są one ogromne.  Czy został wliczony stracony czas przez miliony obywateli, którzy musieli z wypełnionymi na nowo PIT-ami, które nie zawierały już błędów, powtórnie biegać do urzędów skarbowych? Czas to pieniądz – to przysłowie było kiedyś fundamentem kulturowym kapitalizmu. Jak obliczyć, ile go straciliśmy poprawiając błędy systemu POLTAX?  A stres związany z  błędami, często choroby, zwolnienia z pracy? Tego nigdy nikt nawet nie odważył się wyliczyć, bo koszty okazałaby się miliardowe.

Być może inny konkretny przykład uzmysłowi czytelnikowi, jak  ogromne sumy pieniędzy musimy, my obywatele, wydawać, by system POLTAX funkcjonował. W 1999 roku w polskim systemie informacyjnym podatku dochodowego dla osób fizycznych nie zapewniono tzw. spójności informacyjnej w odniesieniu do trzech struktur dokumentów: PIT3X, PIT11, PIT8a. spowodowało to, że – według oceny Ministerstwa Finansów –ponad 16 milionów deklaracji podatkowych PIT za rok 1999 zawierało błędy. Przyjmując bardzo skromnie, że koszt korekty błędów w jednej deklaracji wynosi 10 zł, łączny koszt błędu spowodowany brakiem spójności informacyjnej w systemie POLTAX, wyniósł 160 milionów złotych. Do tego należałoby naliczyć koszt zmarnowanego czasu i stres 16 milionów podatników, z których każdy stracił co najmniej pół dnia roboczego na „wyjaśnianie błędu” i złożenie poprawnie wypełnionej deklaracji podatkowej. [6].  Tak wyglądało przez ostatnie ćwierćwiecze  funkcjonowanie systemu POLTAX. Kto za to odpowiada? Dlaczego system POLTAX, jest autentyczną katastrofą informatyczną III Rzeczpospolitej?

Akcja ofertowa, rozpisana przez Ministerstwo Finansów w sierpniu 1989 roku - - o przetargach wtedy jeszcze nikt w Polsce nie słyszał - rozstrzygnięta została w 1990 r. Z finałowej dwójki potencjalnych wykonawców - firm IBM i Bull wybrana została ta druga, w której 70 proc. udziałów należało do państwa. Wybór wzbudził publiczne dyskusje o tyle uzasadnione, że jak się później okazało, IBM, który budował podobny system w Czechach, zaczął wdrażać elementy jednolitego systemu informatycznego po dwóch latach prac. [7] W Polsce nastąpiło to po 10 latach i już nie za sprawą Bulla. Wartość kontraktu z Bullem została ustalona na 442,9 mln franków (ok. 200 mln zł), przy czym na sprzęt, oprogramowanie systemowe, okablowanie przeznaczonych było 373,1 mln franków, czyli 84 proc. wartości kontraktu. Pozostała kwota przeznaczona została na prace nad oprogramowaniem użytkowym, które było najważniejsze dla POLTAX-u. W efekcie po 5 latach w urzędach skarbowych były komputery, a nie było najważniejszego - oprogramowania, oprócz tego, które sami zrobili informatycy z izb i urzędów skarbowych, nie mogąc się doczekać na firmowe. Sprzęt zestarzał się, musiał być wymieniany, zamiast standardowego oprogramowania było kilkaset lokalnie działających aplikacji. [8]

 

Kontrakt zwarty w 1990 roku z francuską firmą Bull na realizację systemu informatycznego POLTAX miał być gotów w roku 1991. Po pięciu latach zmagań i wydaniu 242 mln zł Minister Finansów podpisał z Francuzami „porozumienie zamykające”, które nie oznaczało wcale, że POLTAX jest gotów. Dopiero w roku 2002, po wydaniu łącznie 616 mln złotych, Najwyższa Izba Kontroli uznała, iż – „doprowadzono do uzyskania zadowalającego stanu obsługi informatycznej czynności merytorycznych wykonywanych przez pracowników urzędów skarbowych...˝ [9] Po dwunastu latach od zawarcia umowy! A jakie są straty wynikające ze złego funkcjonowania POLTAX –u w czasie tych dwunastu lat? Ile afer związanych z omijaniem podatku VAT związane było bezpośrednio z faktem, że POLTAX nie działał?  Tego nie dowiemy się nigdy.

Można bez żadnej przesady stwierdzić, że realizacja systemu POLTAX kosztowała państwo polskie  - obywateli III Rzeczpospolitej - dziesiątki miliardy złotych. Zgodnie z warunkami umowy do czerwca 1991 r. Francuzi we współpracy z resortem finansów mieli zaprojektować i dostarczyć w pełni zintegrowany, „skomputeryzowany system do automatyzacji polskich systemów podatku dochodowego oraz od wartości dodanej”. Skala przedsięwzięcia była ogromna. W ramach systemu POLTAX  urzędy skarbowe musiały zarejestrować ok. 25,5 mln podmiotów podatkowych (18 - 20 mln pracujących, ok. 7 mln rencistów i emerytów) i mieć możliwość podwójnego sprawdzania zarówno składanych zeznań podatkowych jak stanu faktycznego w instytucjach, które dokonują wpłat.

System miał pokrywać cały kraj, co oznaczało okablowanie i zainstalowanie aparatury nie tylko w Ministerstwie Finansów, ale także w 49 izbach skarbowych i w 340 urzędach skarbowych, które mieszczą się w 500 lokalach. We wszystkich tych pomieszczeniach (nie wyłączając siedziby ministerstwa) musiano zainstalować nie tylko okablowanie telekomunikacyjne, ale również okablowanie energetyczne systemu komputerowego. Plany zakładały położenie  przeszło 1000 km kabla energetycznego.

 W ciągu  11 – dosłownie jedenastu – miesięcy miano także wykonać podstawowe funkcje oprogramowania informatycznego do obsługi systemu podatkowego. Każdy kto ma minimalne wyobrażenie o wielkich projektach informatycznych musiał wiedzieć, że jest to niewykonalne, a mimo to taką właśnie umowę rząd polski podpisał z francuską firmą Bull. Czy doradcy premiera, wybitni informatycy, nie wiedzieli nic o tym, że realizacja o wiele mniejszych projektów informatycznych i to w krajach o kulturze informatycznej nieporównanie większej niż w Polsce, kończyła się bardzo często klęską? Na  przełomie lat 80 –tych i 90-tych XX wieku w brytyjskiej administracji prywatnej i publicznej 30-40% projektów zakończyło się całkowitym niepowodzeniem około 20% wszystkich wydatków na informatyzacje zostało całkowicie zmarnowanych i tylko 11% projektów uznano za w pełni zrealizowane. W roku 1995 koszt ponad 50% projektów informatycznych realizowanych w amerykańskiej administracji prywatnej i  publicznej wyniósł 189% pierwotnie zakładanej sumy. Tylko 16% projektów zostało przeprowadzonych zgodnie z planowanym terminem i budżetem.  Tylko 42% projektów informatycznych charakteryzowało się początkowo zakładanymi właściwościami i funkcjami. .[10]. Czy o tym wszystkim nie wiedział np. Andrzej Jankowski, pierwszy dyrektor, z ramienia Ministerstwa Finansów, projektu POLTAX.? Był on wybitnym – według opinii środowiska naukowego – logikiem i informatykiem, który po kilkuletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych wrócił do kraju jako guru od dużych systemów informatycznych. W czasach wicepremiera L. Balcerowicza wszedł on do ścisłego grona osób zarządzających Ministerstwem Finansów i został powołany na stanowisko dyrektora Departamentu Informatyki i szefa projektu POLTAX. Dyrektor A. Jankowski nie był leninowska kucharką, lecz specjalistą i to z sporym doświadczeniem międzynarodowym i  musiał wiedzieć o tym, że w USA tylko 16% projektów zostało przeprowadzonych zgodnie z planowanym terminem i budżetem. 

To było ABC wiedzy każdego informatyka, który pracował na Zachodzie, nie były one tajemnicą tylko elementarzem planowania, dlaczego więc – powtórzmy raz jeszcze pytanie – dlaczego podpisano kontrakt, o którym wiedziano od początku, że nie może być zrealizowany zgodnie z umową? Kto za to odpowiada – historyczna konieczność czy konkretni ludzie?

 Decyzję o zawarciu umowy podjął osobiście ówczesny minister finansów Leszek Balcerowicz. Dlaczego do zinformatyzowania niewątpliwie najważniejszej funkcji administracji publicznej w nowym systemie ekonomicznym – jakim jest zbieranie podatków – wybrano francuską firmę państwową, która właśnie wtedy borykała się z poważnymi problemami ekonomicznymi?   Czy zadecydowały o tym względy polityczne? Po roku 1989 bardzo ożywiły się stosunki Polsko - Francuskie. Prezydent Francji był w Polsce, a premier Mazowiecki wraz z 'prezydentem' Jaruzelskim we Francji. W firmie Bull francuski rząd miał udziały. Firma Bull miała poważne problemy finansowe, była na skraju bankructwa i właśnie wtedy – tuż po wizycie we Francji premiera Mazowieckiego – rozpoczęto proces podpisywania kontraktu na informatyzacje systemu podatkowego w Polsce. Już w początkowym okresie realizacji POLTAX- u, dziennikarz tygodnika ComputerWorld, zadał dyrektorowi projektu pytanie:

„Dlaczego na placu boju o komputeryzację polskiego systemu podatkowego została oferta Group Bull? Wiadomo, że firmy francuskie mają z reguły silne wsparcie (również finansowe) swego rządu, co z kolei nie zawsze dobrze wpływa na ich konkurencyjność.”. [11].

Czy była to korupcja polityczna?  Co nam obiecano za podpisanie umowy z Bull-em? Na to pytanie odpowiedział z nieoczekiwana szczerością pierwszy dyrektor projektu POLTAX z ramienia Ministerstwa Finansów, Andrzej Jankowski:

„Akcja ofertowa została ogłoszona w dzienniku „Rzeczpospolita” jeszcze w sierpniu 1989 r. Zgłosiły się dziesiątki firm, z których do końca konkurowały największe, takie jak Hewlett-Packard, ICL, Bull czy IBM. W maju 1990 r. nastąpiło rozstrzygnięcie i oferta Bull zdobyła kontrakt - podpisany w lipcu 1990. Zadecydowały takie czynniki jak: pełna zgodność ze standardami systemów otwartych i determinacja oferenta w zdobyciu tego kontraktu, a co za tym idzie - największe upusty cenowe oraz szybki termin realizacji. Firma Bull wzięła odpowiedzialność za całość programu, włącznie z dodatkowym okablowaniem energetycznym i teledacyjnym wszystkich pomieszczeń. Warto dodać, że również rząd brytyjski dokonał zakupów u Bulla, o czym zadecydowała pełna zgodność produktów tej firmy ze standardami EWG. Koszt systemu POLTAX kształtować się będzie od 0,3 do 0,4% rocznych dochodów budżetu. Bank Narodowy w Paryżu udzielił nam kredytu na to przedsięwzięcie w wysokości 280 mln franków.”. [12].

Odpowiedź na pierwotne pytanie udzielona jest w ostatni zdaniu odpowiedzi dyrektora projektu. Rząd polski podpisał najprawdopodobniej umowę na wykonanie systemu POLTAX,  z firmą Bull, ponieważ uzyskał pożyczkę od rządu francuskiego na wykonanie informatyzacji systemu podatkowego przez przedsiębiorstwo kontrolowanie przez państwo francuskie. Idealny układ dla Francji. System POLTAX  miał ratować francuską firmę Bull przed bankructwem.

Odpowiedzialnością za podpisanie tego kontraktu obciążono Leszka Balcerowicza co jest absurdem, ponieważ nie jest on informatykiem tylko ekonomistą. Twórcę reformy ekonomicznej w Polsce obciążono głownie za podjęcie decyzji o wyborze firmy Bull, ale kto go namówił (albo nawet zmusił) do podpisania tej umowy – tego nie dowiemy się nigdy.[13]

Historii informatyzacji POLTAX-u warto się bliżej przyjrzeć ponieważ odzwierciedla ona najpełniej wszystkie patologie funkcjonowania współczesnego państwa polskiego. Można nawet postawić hipotezę – którą będę starał się zweryfikować -,że to właśnie  realizacja systemu POLTAX, była pierwszą i podstawową przyczyną skrajnej dezintegracji administracji publicznej, multiplikacji licznych identyfikatorów funkcjonujących w przestrzeni administracyjnej naszego państwa, takich jak NiP, Regon, PESEL i inne, co w efekcie doprowadziło do rozczłonkowania systemu informacyjnego III Rzeczpospolitej na oddzielne nie umiejące ze sobą współpracować systemy informatyczne. POLTAX był prawdziwą katastrofą informatyczną, której konsekwencje odczuwamy do dzisiaj.

Paradoks POLTAX – u, polegał na tym, że informatyzację reformy podatkowej zapoczątkowującej wprowadzenie w Polsce ustroju wolno-rynkowego przeprowadzono przy pomocy starych dobrze wypróbowanych przez urzędników metod socjalistycznych. Bez uchwalenia ustaw o reformie systemu podatkowego, w bałaganie legislacyjnym, który uniemożliwiał jakiekolwiek planowanie, bez zabezpieczenia finansowego, bez planu reorganizacyjnego urzędów skarbowych, rozpoczęto największy projekt informatyczny w Polsce łudząc się, że jakoś to będzie. Dokładnie tak samo funkcjonowały w PRL-u tzw. wielkie budowy socjalizmu.

Czy jednak nasi opozycyjni intelektualiści, którzy z dnia na dzień stali się ministrami i premierami nie mieli żadnych sygnałów, że zawarcie kontraktu z firmą Bull jest niekorzystne, że informatyzacja nowego systemu podatkowego, który istnieje tylko w głowach bo konkretne ustawy nie są jeszcze  gotowe, jest niewykonalna w ciągu 11 miesięcy? Czy nie rozumieli, że informatyka jest tylko narzędziem pomagającym w zarządzaniu, ale nie może być metodą w rozwiązywaniu problemów ustrojowych? Od 1984 roku przebywałem na emigracji, od 1988 roku pracowałem jako informatyk w bankach i francuskiej administracji publicznej i widziałem, że systemy informatyczne wyrastają z wiedzy biurokratycznej z pracy organicznej trwającej całe dziesięciolecia. To nie informatyka była kluczem do dobrych rozwiązań, ale precyzyjne prawo, dobra organizacja administracji, etyka zawodowa urzędników i zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego w budowę społeczeństwa informacyjnego.

Rząd premiera Mazowieckiego otrzymywał sygnały, że wybór francuskiej firmy Bull może być niekorzystny dla realizacji projektu, ale jakość tych sygnałów i ostrzeżeń była niestety mało konkretna. Rząd zamawiał opinie, ale nie u doświadczonych informatyków, tylko wykładowców akademickich, którzy nie mieli żadnego realnego doświadczenia w prowadzeniu wielkich projektów informatycznych.  A. K. jeden z  dyrektorów POLTAX –u z ramienia Ministerstwa Finansów w latach 1993 -1995 napisał pod koniec życia wspomnienia w których streszcza swoją opinię na temat kontraktu i systemu POLTAX, zamówioną u niego przez Ministerstwo Finansów w roku 1990.

Jednak ten fragment analizy POLTAX –u, wymaga krótkiego komentarza. Już na samym wstępie swoich wspomnień, A. K. – który zmarł w trakcie pracy nad systemem POLTAX -  pisze, cytuje: „Niniejszy raport odwołuje się do wielu oficjalnych pism. Niektóre z nich są poufne, zatem cały raport należy traktować jako poufny”.[14] Raport dyrektora bynajmniej nie jest poufny, nie może być bo nie jest raportem tylko wspomnieniem byłego dyrektora, jednak we wspomnieniach zacytowane są pisma najprawdopodobniej podstemplowane i opieczętowane groźnym napisem „poufne”. Czytelnik ma  prawo zapytać, jakim sposobem wszedłem w posiadanie tego raportu i skąd wiem, że rzeczywiście jego autorem był A. K. ? Jesienią 2003 – na wniosek przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS L. Dorna – Komitet Polityczny PiS powołał „Grupę Roboczą ds. informatyzacji administracji i reformy nauczania informatyki w liceach”. Byłem jej koordynatorem. W skład grupy wchodził m.in. dwukrotny prezes GUS prof. Józef Oleński, który był autorem projektu reformy informatycznej państwa. Jako koordynator Grupy Roboczej zorganizowałem w Sejmie kilka konferencji poświeconych problemom informatyzacji administracji publicznej. Na jednej z nich podszedł do mnie starszy, siwy pan i wręczając mi CD–room, powiedział: „niech pan to koniecznie przeczyta”. Na CD–roomie znalazłem wspomnienia A. K.

Wielokrotnie na ich temat dyskutowałem z wieloma informatykami, którzy mi gwarantowali, że są one autentyczne, dokonałem następnie analizy porównawczej wspomnień z wypowiedziami dyrektora zamieszczonymi w prasie, która mnie utwierdziła w przekonaniu, że mamy do czynienia z ważnym i prawdziwym dokumentem, ale mimo to nie mogę podać jego nazwiska w pełnym brzmieniu, bo naraziłoby to mnie na prawne kłopoty. Oto w jakim absurdzie żyjemy. Przy pomocy małego słówka „poufne”, nasza biurokracja broni skutecznie swoich interesów, swojej niekompetencji i lenistwa. Dokładnie tak samo jak za czasów PRL –u. 

Po tej krótkiej dygresji zajmę się analizą opinii polskiego specjalisty na temat kontraktu z BULL-em i systemem  Poltax. Konkluzja raportu A.K dla Ministerstwa Finansów jest jednoznaczna:  propozycja firmy Bull jest nie do przyjęcia dla rządu polskiego. Dlaczego?  Jakie argumenty sformułował A.K, które doprowadziły go do wniosku, że IBM jest firmą lepszą od firmy Bull? Poniżej przytaczam tą część wspomnień A. K na podstawie której sugerował on rządowi wybór raczej amerykańskiej firmy IBM.

„/…/ jako akademicki informatyk wypowiadam się w tej sprawie, ponieważ uświadomiłem sobie, ile nieszczęść gospodarczych spada na nasz kraj z powodu źle postawionych ofert kontraktowych, nie mówiąc już o źle przygotowanych  i podpisanych kontraktach/…/. Przedsięwzięcie informatyczne na taką skalę, jak system podatkowy w Polsce  jest przedsięwzięciem organizacyjnie trudnym, a nie informatycznie trudnym. Nie jest sztuka zakupienie i zainstalowanie sprzętu. Juz trochę większą sztuką jest zaprojektowanie i wykonanie dobrego oprogramowania. Natomiast wielka sztuką i to właśnie organizacyjną jest to, aby całość działała i była wygodna w użyciu. Nie przyjmie się żaden system utrudniający pracę zwykłych urzędników/…/ W naszym kraju nikt nie umie wdrażać dużych projektów informatycznych, ponieważ jest zadanie z dziedziny zarządzania, a nie informatyki. Takie systemy umieją wdrażać duże firmy zachodnie, ponieważ cały system zachodni postępuje właśnie zgodnie z dobrymi zasadami zarządzania na dużą skalę.

Wniosek 1. Główną trudność widzę w organizacyjnej stronie zagadnienia, a nie w tym, jakie komputery maja stanowić platformę hardware’ową oraz jakie systemy operacyjne otwarte czy zamknięte, mają stanowić platformę software’ową”. Oferta musi dotyczyć całości przedsięwzięcia. Ponadto im więcej w ofercie bierze się pod uwagę kwestie organizacyjne, tym jest pewniejsza jej realizacja.”.

Tworzenie systemu informatycznego należy zaczynać od dobrej specyfikacji zagadnienia. To może wiele kosztować, ale warto ponosić te koszty. Przecież systemy projektują i realizują ludzie. Koszt pracy specjalisty jest olbrzymi. /…/. Patrzmy na to jednak z pozycji normalnego systemu. Komputer można inaczej wykorzystać, sprzedać. Co zrobić z bezużytecznym oprogramowaniem?  /…/ Dokument „Zapytania ofertowe, Warszawa 1989-08-01” bardzo słabo uwzględnia tę kwestię. Przypuszczam, że samo Ministerstwo ma mgliste pojęcie, jaką chciałoby mieć specyfikację, tego systemu. Bardzo dobrze się stało, że w trakcie negocjacji postanowiono podzielić zadanie na dwie fazy (Dokument – Wytyczne uzupełniające, Warszawa 1990-05-02). Pierwsza z tych faz jest przeznaczona na wykonanie projektu i prototypu systemu. Jeszcze jest szansa, aby uwzględnić w tej fazie przede wszystkim  wspólne dopracowanie się szczegółowej specyfikacji całego systemu. Od tej fazy wiele zależy. Trzeba ja potraktować bardzo poważnie.

Wniosek 2. Oferta, która wyraźnie dzieli przedsięwzięcie na dwie fazy, a w pierwszej fazie,  wyodrębnia więcej elementów dotyczących specyfikacji zagadnienia, jest dla nas korzystniejsza. zna Daje informację o lepszym zrozumieniu przez kontrahenta gdzie tkwią rafy przedsięwzięcia, a nam szansę na utrudnienie warunków przyjęcia tej fazy

„System informatyczny takiej skali nigdy nie jest izolowany. System podatkowy musi mieć związek z systemem bankowym (prędzej czy później obroty bezgotówkowe będą  ”dla wszystkich wygodniejsze). W Polsce ma być podłączony z systemem ewidencji ludności Pesel oraz systemem Głównego Urzędu Statystycznego Regon. Początkowo te związki będą niewielkie, ale w miarę rozwoju stopnia informatyzacji kraju, powiązania te będą coraz ściślejsze. Duże firmy komputerowe z reguły uwzględniają w swych systemach  problemy tego typu powiązań, jednakim wcześniej w projekcie przewiduje się takie powiązania tym lepiej.”

„Wniosek 3. Oferta, która lepiej uwzględnia powiązania z innymi systemami  w Polsce rokuje większe nadzieje na ich szybszą i lepszą realizację.”.

„Sprawą pierwszorzędnej wagi jest bezpieczeństwo całego systemu.  Przecież podatki z  tego punktu widzenia to gorzej niż banki. Podatki będą płacić wszyscy. Nie jesteśmy społeczeństwem zdyscyplinowanym. Słuszne uporządkowanie systemu podatkowego spotka się z wrogością społeczeństwa. Zdolności do stworzenia dobrego systemu informatycznego nie mamy, ale ekspertów od wkradania się do informatycznego systemu podatkowego znajdzie się wielu. Hackerów w Polsce nie brak.

Wniosek 5. Oferta, która przywiązuje większą wagę do kwestii bezpieczeństwa systemu, jest dla nas korzystniejsza.”.

Następnie A. K. konkluduje:

„…czyli, że mamy dwie propozycje firm Bull i IBM i spośród nich trzeba wybrać korzystniejszą. Lubię Francję i Francuzów. Nie lubię firmy IBM. Jest wszechobecna i wszechpotężna. Ma znamiona imperium. Twarda w negocjacjach, częstokroć tajemnicza w swych działaniach. Ale biorąc pod uwagę wnioski 1,2,3,5 stawiam na IBM. Firma Bull o tych zasadniczych elementach przedsięwzięcia w swej ofercie w ogóle nie pisze.”.

Każdy kto przeczyta uważnie argumenty wyłożone przez A.K, zada sobie pytanie: dlaczego firma Bull o sprawach zasadniczych dla realizacji projektu nic nie napisała w swojej propozycji ofertowej?  Na to pytanie A. K. odpowiada precyzyjnie już jako dyrektor departamentu MF, odpowiedzialnego za współrealizacje systemu POLTAX.  W dwa tygodnie po objęciu stanowiska A. K. w liście do ministra, stwierdza co następuje:

„Zlecono zadanie stworzenia dużego systemu informatycznego firmie produkującej sprzęt a nie duże systemy informatyczne. Firma Bull nie tworzy własnego oprogramowania i nie znana była jako twórca dużych systemów informatycznych. Zresztą zleciła wykonanie zadania MiniPoltax podwykonawcy. Obecnie jest to już czwarty kolejny podwykonawca (horror). Powinno być całkiem odwrotnie. Kontrakt należało podpisać z firma specjalizującą się w tworzeniu dużych systemów informatycznych, która analizuje sytuację, buduje model systemu, przygotowuje oprogramowanie, a następnie zamawia potrzebny sprzęt i wdraża sprzęt.”. [15].

Ta konstatacja, że Bull nie ma żadnego realnego doświadczenia w realizacji wielkich projektów informatycznych powinna być znana rządowi polskiemu przed podpisaniem kontraktu z tą firmą. Z tego fragmentu wypowiedzi dyrektora A.K wynika jednoznacznie, że rząd polski wybrał najgorszą firmę funkcjonującą  na informatycznym rynku światowym do zrealizowania systemu POLTAX. Sercem każdego systemu nie jest sprzęt tylko oprogramowanie, to jego jakość, decyduje o funkcjonowaniu systemu, to kultura informatyczna testowania oprogramowania decyduje o niezawodności systemu. Bull w tej materii nie miał żadnego przygotowania, w porównaniu z IBM nie był nawet kopciuszkiem.

Czytelnik ma prawo nie wiedzieć, że powstanie firmy Bull związane jest z antyamerykańską obsesją całej francuskiej elity politycznej, a szczególnie generała de Gaulla, który w latach 60 –tych XX wieku, postanowił stworzyć państwową firmę, której zadaniem było powołanie do życia „francuskiej informatyki” komputery firmy Bull, jej systemy operacyjne miały się radykalnie różnić od analogicznych urządzeń produkowanych przez IBM. I się – na nieszczęście – różniły. Była to technologiczno-polityczna paranoja. Bull dotowany przez państwo, mógł – co najwyżej dostarczać sprzęt – ale nigdy oprogramowanie w której to dziedzinie nie miał żadnego doświadczenia. Piszę to, ponieważ w1987 roku w Paryżu przechodziłem przeszkolenie z systemów operacyjnych skonstruowanych przez firmę Bull, których genezę objaśniła mi młoda Francuska po studiach informatycznych. Na moje pytanie dlaczego niektóre podstawowe funkcje tych systemów są odwrotnością logiki wielkich systemów MVS produkowanych przez IBM, odpowiedziała ze śmiechem: bo tak chciał generał de Gaulle.  Bull miał być zaprzeczeniem IBM. 

Czy o tym nie wiedzieli doradcy premiera Mazowieckiego? Czy nie wiedzieli, że system Poltax konstruowany przez firmę Bull będzie niekompatybilny z prawie wszystkimi systemami informatycznymi państw zachodnich, które w większości skonstruowane były na narzędziach firmy IBM? Jeżeli tego nie wiedzieli to znaczy, że byli amatorami, doradcami bez realnego doświadczenia w budowie wielkich systemów informatycznych. Co gorsza nie wiedzieli oni , że sercem systemu informatycznego jego silnikiem, jest oprogramowanie a nie karoseria czyli sprzęt.  Nie wiedzieli, ponieważ pierwsza wersja kontraktu mówiła o przeznaczeniu - w ramach realizacji projektu Poltax - 84% przewidywanych kosztów na sprzęt i zaledwie 16% na wykonanie aplikacji. Przyjęcie już na samym początku całego przedsięwzięcia tej zadziwiającej proporcji spowodowało, że sprzęt (często nie rozpakowany) stał w urzędach skarbowych a aplikacje czyli programy były nawet nie zaczęte. [16]. Sytuacje tą tak – w liście do ministra – podsumował A. K.

„Sytuacja w której sprzęt rozpoczęto instalować na dwa lata przed przystąpieniem do tworzenia oprogramowania, jest skandalem na skale światową. Ekspert z firmy amerykańskiej, użył sformułowania /…/. „It is a crime”.

Dlaczego jednak amerykański ekspert powiedział o realizacji systemu POLTAX - , że jest to kryminał? Otóż w 1965 roku Gordon Moore, współzałożyciel koncernu Intel Corporation zauważył pewna regularność w rozwoju techniki komputerowej: liczba tranzystorów mieszczących się w jednym mikroukładzie podwajała się co roku, począwszy od 1959 roku. Przepowiadał – a artykule opublikowanym w piśmie Electronics - , że tendencja ta się utrzyma. Rzeczywiste tempo było nieco wolniejsze, więc prawo Moor’a  - tak je w końcu nazwano – zmodyfikowano i przewidywano, że podwajanie liczby tranzystorów w mikroukładzie będzie następowało co 18 miesięcy. Nadal jest to postęp szokująco szybki, co wyjaśnia, dlaczego komputery domowe (i nie tylko one) wydaja się przestarzałe już po dwu latach użytkowania. Dodajmy, że niektórzy specjaliści sądzą, że prawo Moor’a będzie obowiązywać do przynajmniej roku 2015. [17].  W systemie POLTAX najpierw –w 1991 roku - dostarczono ogromnych ilości sprzętu a następnie – po trzech latach -, zaczęto, na kompletnie przestarzałym sprzęcie, budować aplikację. Dlatego też opisując kłopoty z oprogramowaniem POLTAX-u jeden z dziennikarzy, stwierdził: „Niebagatelną rolę odgrywa też bariera sprzętowa. Przy obecnym, archaicznym już sprzęcie (tzn. dostarczonym w 1991 r.) nawet rejestracja podatników i deklaracji podatkowych nie jest możliwa, nie mówiąc o wdrożeniu pełnej księgowości.”.[18]. A inny stwierdził: „Nasuwa się w tym miejscu pewna wątpliwość - czy dostarczenie w pierwszym rzucie ogromnych ilości sprzętu a następnie opracowanie (po kilku latach poślizgu) aplikacji systemowej (nawet z pewną autodopłatą do jej realizacji) kwituje całą sprawę. Biorąc pod uwagę chociażby fakt, że w międzyczasie cały krajowy system podatkowy działał sterowany "ręcznie" a dostarczone wcześniej komputery dość mocno się w międzyczasie zestarzały.”.[19].

Bull umiał dostarczyć sprzęt, ale nie umiał wykonać oprogramowania, tego faktu nie wzięli w ogóle pod uwagę, ci którzy podpisywali umowę z francuska firmą. Dochodziło do sytuacji groteskowych, kiedy to okazało się, że musiano co roku zmieniać formularze podatkowe, ponieważ francuscy "geniusze" ponazywali pola w bazie danych numerami pól z formularzy (gdyby jakiś student informatyki zrobił coś takiego, z pewnością nie ustrzegł by się pały). We wrześniu 1993 roku, trzy lata po rozpoczęciu projektu POLTAX, dyrektor odpowiedzialny z ramienia Ministerstwa Finansów za jego realizacje, udziela wywiadu tygodnikowi ComputerWorld, który jest swoistym skandalem, ponieważ zawiera podręcznikowe informacje z broszurek propagandowych firmy Oracle, której narzędzia metodologiczne zainstalowano na komputerach Bulla.  Dyrektor Andrzej Jankowski mówi tak jakby czytał te broszurki redaktorowi -  a może je rzeczywiście czytał -, cytuję:

 „Jako zasadę projektowania i oprogramowania aplikacji systemu POLTAX przyjęto metodę CASE  * METHOD firmy ORACLE,  wykorzystujący system zarządzający baza danych ORACLE. Do zalet ORACLE należy zastosowanie w nim standaryzowanych przez ISO (International Standard Organization) języka dostępu do danych SQL (Structured   Query Language) oraz przystosowanie tego systemu do wspomagania projektowania aplikacji przy pomocy nowoczesnych narzędzi komputerowych CASE * TOOLS (Computer Aided Sowtware Engineering.”.

Tego typu wypowiedzi zawierają zero informacji, ich celem jest zniechęcenie czytelnika do kontynuowania lektury wywiadu.  Są jak popisy dziecka, które nauczyło się pierwszych słów po angielsku. Potwierdzają w 100% ocenę A. K., który w następujący sposób ocenił podpisanie umowy z firma Bull:

 „Boże ten okropny kontrakt, który był kulą u nogi w realizacji samego projektu. Dokładna specyfikacja działań /…/ powstała na podstawie przemyśleń podręcznikowych, nie wynikała ona z autentycznego  doświadczenia informatycznego. Ten kto się podjął zredagowania tak ważnego dokumentu nie miał świadomości, że będzie on wykładnia prawną na wiele lat współpracy z firma Bull.”. [20].

Przypomnijmy raz jeszcze, że pięć lat pracy nad systemem – od 1990 do 1995 r. - upłynęła na realizowaniu kontraktu z francuską firmą Bull, który okazał się kompletną klęską dla systemu. Powstało m.in. oprogramowanie do rejestracji podatników i deklaracji podatkowych, ale okazało się, że jedne z głównych elementów systemu - moduł księgowości oraz oprogramowanie do obsługi centralnego rejestru podatników - nie spełniały potrzeb końcowych użytkowników, co powinno być błędem wykluczającym jakakolwiek ugodę miedzy zamawiającym czyli Ministerstwem Finansów i firma Bull. Jednak taka ugodę zawarto w 1995 r. Sprawa rozwiązanego w 1995 r. kontraktu z Bullem skończyła się polubownie, co zdaniem wielu obserwatorów świadczyło o niekompetencji zarówno zamawiającego, jak i wykonawcy. „Ministerstwo Finansów korzystało wprawdzie przy formułowaniu kontraktu z renomowanych kancelarii prawniczych, a w trakcie realizacji - z pomocy audytorów, ale zignorowało krytyczne uwagi Polskiego Towarzystwa Informatycznego, a nawet wykluczyło przedstawiciela PTI z zespołu realizacyjnego.”. [21]

 Co miał do powiedzenia dyrektor o silniku systemu czyli oprogramowaniu poruszającym system POLTAX? „Projekt bazy danych jest dość skomplikowany”, dowiadujemy się także, że w skład POLTAX- u  wchodzi MiniPoltax, który jest planowanym, zintegrowanym i rozproszonym systemem informatycznym obejmującym urzędy i izby skarbowe w całym kraju, co jest – jak niedługo przekona się czytelnik – ewidentną nieprawdą. Wywiad jest propagandą mającą na celu zaciemnienie sytuacji w jakiej znalazła się realizacja projektu POLTAX. Dyrektor Jankowski zachowuje się jak typowy przedstawiciel klasy panującej w społeczeństwie informacyjnym nazywanej „netokracją”, która specyficzny język nazw informatycznych traktuje jak narzędzie manipulacji opinia publiczną. [22].  Na konkretne pytania dziennikarzy dyr. Jankowski nie udziela informacji.

Przez dwa decydujące dla projektu lata, realizacja POLTAX –u okryta była tajemnicą.  Dziennikarz jednego z najważniejszych tygodników zajmujących się procesem informatyzacji administracji publicznej w Polsce, stwierdza w artykule opublikowanym w grudniu 1992 : „Nie udało nam się skontaktować z osobami odpowiedzialnymi za realizację systemu podatkowego Poltax, ani ze strony Departamentu Informatyki Ministerstwa Finansów, ani ze strony głównego wykonawcy - firmy Bull. Przedstawione dane są więc raczej szacunkowe i mogą odbiegać od rzeczywistości, ale mamy nadzieję, że stan faktyczny przynajmniej nie jest gorszy.[23]. I w formie podsumowania, konkluduje ironicznie: „Kompletne milczenie i odcinanie się od wszelkich rozmów z dziennikarzami kierownictwa Min. Finansów i Bull'a wskazywać może równie dobrze, że chcąc nie chcąc, są oni skazani na sukces.”.

 Natomiast reporterzy najpopularniejszego dziennika w Polsce miesiąc wcześniej spytali p. Andrzeja Jankowskiego o stopień zaawansowania prac nad wdrożeniem systemu informatycznego w urzędach skarbowych. Dyrektor odmówił udzielenia odpowiedzi na pytania dziennikarzy. 

Spotkawszy się z odmową udzielenia informacji, redaktorzy  udali się w teren. A jak jest w terenie, widać było gołym okiem: komputery stały, nie rozpakowane, w magazynach. W urzędzie Warszawa Śródmieście komputery, owszem, ktoś rozpakował, lecz nawet gdyby były one gotowe do pracy, to i tak panie urzędniczki nie tknęły ich palcem, bo się bały. "Całe życie pracowałam normalnie, a teraz będę musiała przesiadać się na komputer!" - zwierzyła się jedna z pań reporterowi. [24].  POLTAX, był realizowany w tajemnicy przed opinia publiczną. Wszystkie informacje o projekcie opieczętowane były napisem „tajemnica państwowa”. Był to typowo socjalistyczny model organizacji pracy.  W trakcie  realizacji POLTAX-u dochodziło do prawdziwych – typowo socjalistycznych -absurdów. Oto jeden z nich.

W 1994 r. wszyscy już wiedzieli, że system informatyczny POLTAX, mający w założeniu ułatwić zbieranie podatków, w rzeczywistości uniemożliwia wypełnienie tej podstawowej – dla każdego państwa – funkcji. Skandal był ogromny i rząd musiał jakoś zareagować. W marcu 1995 roku zorganizowano w Legionowie Rządowe Forum Teleinformatyki na którym miał wystąpić, zaproszony przez organizatorów spotkania doradca Ministerstwa Finansów ds. Poltaxu - pan Janusz Maszkiewicz. Nie wystąpił, ponieważ w przeddzień konferencji złożył rezygnację.  Z kolei Ministerstwo nie zadbało o wysłanie kogokolwiek, kto by rzetelnie wytłumaczył zebranemu gremium, dlaczego jakoś nie widać efektów wydatków włożonych w Poltax.[25].  Te informacje i ta decyzja o złożeniu dymisji w przeddzień konferencji przez człowieka odpowiedzialnego z ramienia MF za realizację systemu POLTAX, jest dowodem, że jedną z głównych przyczyn korupcji panującej w naszym kraju w procesie informatyzacji administracji publicznej, jest dążenie  biurokracji do ukrycia, przed opinia publiczną – np. przy pomocy ustawy o informacjach niejawnych – procesu wdrażania projektów informatycznych.

Wybór firmy francuskiej Bull okazał się błędem, lecz prawdziwą katastrofą informatyczną III Rzeczpospolitej, która do dzisiaj decyduje o funkcjonowaniu naszej administracji publicznej, była treść umowy a szczególnie jeden z jej punktów, który zdecydował –zdaniem wielu specjalistów - o totalnej dezintegracji systemu informatycznego POLTAX.

 

 

*** - ***

Grzech pierworodny POLTAX-u

 

 

*** - ***

III Rzeczpospolita – raj dla przestępców podatkowych

 

 

Przeczytaj całość - zamów e-book

 

 

[1] Patrz raport NiK – 1996 „Informacja o stanie informatyzacji systemu podatkowego POLTAX”

[2] Patrz raport  NiK – 1999 „Podatki w świetle wyników kontroli NiK”

[3] Patrz J. Oleński

[4]Patrz K. Grindley, J. Humble – “Skuteczność wykorzystania komputerów” Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne – Warszawa 1976

[5] Patrz Patrz J. Oleński – „Ekonomika Informacji” Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne – Warszawa 2001 – str. 430 – autor pisze m.in. na str. 293: „Całkowite koszty społeczne i ekonomiczne projektowania, wdrażania i eksploatacji systemów mających wady w warstwie językowej i meta informacyjnej są znacznie wyższe – a co gorsza – często obciążają finalnych użytkowników systemu. Naprawienie takich błędów oznacza nierzadko konieczność zaprojektowania systemu od początku.”. Jest to właśnie przykład systemu POLTAX

[6] Patrz J. Oleński – „Ekonomika Informacji - Podstawy” – Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne Warszawa 2001 – str. 412

[7]  Przypominam ten fakt, jednak trzeba pamiętać, że różnica między Czechami i Polska to tzw. „różnica skali”. Czechy liczą 10 milionów mieszkańców. Polska 38 milionów – dlatego nie można mechanicznie porównywać systemów informatycznych dla 10 milionów podatników z  systemem dla 38 milionów. Te drugie są o wiele bardziej skomplikowane.

[8] Patrz tygodnik Pckurier z 2003 r. „IT w administracji państwowej – Urzędy Skarbowe”

[9] Patrz Raport NiK 1999

[10] Agnieszka Pawłowska „Zasoby informacyjne w administracji publicznej w Polsce – problemy zarządzania” Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej – Lublin 2002 str. 326 – patrz  strona 104.

[11] Patrz tygodnik ComputerWorld z 18 września 1991 –„Poltax od środka” wywiad z A. Jankowskim dyr. Projektu z ramienia Ministerstwa Finansów

[12] Patrz tygodnik ComputerWorld z 18 września 1991 –„Poltax od środka” wywiad z A. Jankowskim dyr. Projektu z ramienia Ministerstwa Finansów

[13] Patrz tygodnik Przegląd nr 35 z 2013 r. – Marek Czarkowski  - „E-czytniki, e-podatki, e-głupota” ; Patrz także tygodnik Przegląd nr 49 z 2013 – Marek Czarkowski – „Śmieci na wejściu – śmieci na wyjściu”

[14] A.K. – „Historia w Obrazach  Zakończona Zagadką czyli Co  było grane” Warszawa styczeń 1995

[15] A.K. – „Historia w Obrazach  Zakończona Zagadką czyli Co  było grane” Warszawa styczeń 1995 – cytat str. 8 - 9

[16] Patrz tygodnik ComputerWorld z 17 kwietnia 1995 r. – Włodzimierz  Nowicki– „Pieniądze wrzucone w Poltax

[17] Patrz Charles Petzold „Kod – ukryty język sprzętu komputerowego i oprogramowania” – Wydawnictwo Naukowo-Techniczne  - Warszawa 2002 –stron 444 – omówienia prawa Moor’a str. 281

[18] Patrz tygodnik ComputerWorld z 23 listopada 1995 r. – Wojciech Gryciuk – „Poltax: mity i rzeczywistość”

[19] Patrz tygodnik ComputerWorld z 17 kwietnia 1995 r. – Włodzimierz  Nowicki– „Pieniądze wrzucone w Poltax

[20] A.K. – „Historia w Obrazach  Zakończona Zagadką czyli Co  było grane” Warszawa styczeń 1995 – cytat str. 12

[21]   Patrz tygodnik Pckurier z 2003 r. „IT w administracji państwowej – Urzędy Skarbowe”

[22] Patrz Alexander Bard – Jan Soderqvist – „Netokracja – nowa elita władzy i życie po kapitalizmie” – Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne – Warszawa 2006 stron 259

[23] Patrz tygodnik ComputerWorld z 7 grudnia 1992 - Marian Łakomy „Strusia polityka”

[24] Patrz dziennik Gazeta Wyborcza z  2 listopada 1992 artykuł p.t. „Podatek z Bullem”

[25]  Patrz tygodnik ComputerWorld z 17 kwietnia 1995 r. – Włodzimierz  Nowicki– „Pieniądze wrzucone w Poltax

 

Przeczytaj całość - zamów e-book